virtus

W 2026 roku mamy do czynienia z jednym z najpoważniejszych kryzysów w globalnej energetyce od dekad. Po eskalacji konfliktu z udziałem Iranu, USA i Izraela Cieśnina Ormuz została de facto zamknięta. To newralgiczny punkt światowego handlu — każdego dnia przepływa tamtędy około 20% globalnego morskiego wolumenu ropy oraz istotna część LNG. Wstrzymanie tych dostaw niemal natychmiast zaburzyło równowagę na rynku surowców energetycznych i spowodowało skok cen ropy powyżej 100 USD za baryłkę, z okresowymi wzrostami do jeszcze wyższych poziomów.

 

Zmiana paradygmatu: z „nadpodaży” do realnego niedoboru

Jeszcze na początku roku wiele analiz zakładało, że w 2026 r. na rynku ropy może pojawić się nadpodaż. Dziś te prognozy nie mają już zastosowania. Zamknięcie Cieśniny Ormuz praktycznie odcięło około 20% światowego morskiego strumienia ropy, a globalny system dostaw nie dysponuje wystarczającymi alternatywnymi trasami ani mocami produkcyjnymi, aby szybko zrekompensować tak duży ubytek. W efekcie obserwujemy gwałtowne wzrosty cen ropy i gazu oraz dyskusje na temat konieczności uruchomienia strategicznych rezerw na wyjątkowo dużą skalę.

Surowce kupowane poza regionem Zatoki Perskiej muszą być transportowane znacznie dłuższymi i bardziej kosztownymi trasami. Wydłuża to czas dostaw, podnosi koszty frachtu i zmniejsza elastyczność całego rynku. Alternatywne rurociągi i kierunki eksportu nie są w stanie zastąpić przepływów przez Cieśninę Ormuz. Dostępna infrastruktura przesyłowa, poza tym szlakiem jest zbyt ograniczona, by skompensować nagły ubytek około 20% globalnego morskiego wolumenu ropy. Każde ograniczenie tranzytu przez Ormuz automatycznie podnosi koszty ubezpieczeń, ryzyka kredytowego oraz obsługi kapitału w całym łańcuchu dostaw. Firmy muszą liczyć się z wyższymi stawkami, dodatkowymi zabezpieczeniami oraz większym obciążeniem finansowym.

 

Globalne ryzyka transportu morskiego

Oprócz już zaistniałego kryzysu w rejonie Zatoki Perskiej, w dłuższej perspektywie należy brać pod uwagę ryzyko dalszych zakłóceń:

  • Kanał Sueski – jego ewentualne zamknięcie wymusiłoby kierowanie transportu wokół Afryki, co wydłużyłoby trasy o tysiące kilometrów,
  • Cieśnina Bab al‑Mandab – kolejny strategiczny punkt, którego blokada sparaliżowałaby wymianę handlową pomiędzy Europą, Azją i Afryką,
  • Region Tajwanu oraz Indonezji – jakiekolwiek działania militarne w tych obszarach mogłyby praktycznie unieruchomić znaczny segment globalnego transportu morskiego.

Tak szeroki wachlarz potencjalnych zakłóceń przypomina, jak łatwo globalna gospodarka może znaleźć się w sytuacji podobnej do tej z okresu pandemii COVID‑19 i początku wojny na Ukrainie.

 

Lokalne ryzyka

Kolejnym czynnikiem wzmacniającym presję inflacyjną w budownictwie będzie napływ środków z programu „Safe”, który obejmuje także duże inwestycje infrastrukturalne. Środki te będą musiały zostać rozdysponowane szybko, co oznacza krótkoterminowy wzrost popytu i dodatkową presję na ceny materiałów oraz wykonawstwo.

 

Spodziewane skutki dla rynku budowlanego w Polsce

Na rynku budowlanym należy spodziewać się w krótkim terminie:

  • skrócenia czasu ważności wycen,
  • częstych aktualizacji i indeksacji cenników,
  • konieczności wpłacania wyższych zaliczek, aby zabezpieczyć dostawy.

W dłuższym terminie spodziewany jest wzrost cen materiałów budowlanych tzw. ropopochodnych:

  • Asfalt i wyroby bitumiczne,
  • Izolacje i chemia budowlana (komponenty petrochemiczne),
  • Cement i stal (przez drożejącą energię i transport),
  • Materiały importowane drogą morską (dłuższe trasy, wyższe stawki i ubezpieczenia).

 

 Ryzyko terminów i „mikrobraków”

Utrudnienia w tranzycie już zmuszają przewoźników i dostawców do stosowania objazdów, zmian tras oraz reorganizacji całych łańcuchów dostaw. Firmy muszą częściej rotować zapasami i dostosowywać logistykę do dynamicznej sytuacji, co naturalnie wydłuża czas dostaw i zwiększa ryzyko czasowych przerw w dostępności materiałów w hurtowniach. Jeśli konflikt się rozszerzy, należy liczyć się nie tylko ze skokowym wzrostem cen, ale również z realnymi brakami materiałów importowanych z Azji, co będzie  odczuwalne w polskim sektorze budowlanym.

 

Rekomendacje dla inwestorów i wykonawców (tryb „kryzysowy”)

  • Waloryzacja i klauzule siły wyższej – aktualizuj umowy o indeksację kosztów materiałów i paliw oraz jasne zapisy o zakłóceniach łańcucha dostaw,
  • Rewizja harmonogramów – dodaj bufory czasowe i alternatywne porty/przewoźników,
  • Hedging i zapasy – rozważ zabezpieczenia cen surowców oraz podniesienie stanów magazynowych kluczowych pozycji,
  • Dywersyfikacja dostawców – zwiększ udział źródeł krajowych/regionalnych, aby ograniczyć zmienność kosztów,
  • Komunikacja z zamawiającymi – skróć ważności ofert.

 

Podsumowanie

Zamknięcie Cieśniny Ormuz jest jednym z największych szoków podażowych na światowym rynku energii od wielu lat. W praktyce świat stracił dostęp do około 20% globalnego morskiego wolumenu ropy, co natychmiast przełożyło się na skok cen powyżej 100 USD za baryłkę. Sytuacja ta przypomina dynamiczne i trudne do przewidzenia skoki cen energii oraz zaburzenia logistyczne z okresu pandemii COVID‑19 i pierwszych miesięcy wojny w Ukrainie.

Dla polskiego rynku budowlanego oznacza to zarówno ryzyko rosnących cen, jak i ryzyko ograniczonej dostępności materiałów — zwłaszcza tych importowanych. W kolejnych miesiącach kluczowe będzie aktywne zarządzanie ryzykiem, aktualizacja polityki zakupowej oraz elastyczne podejście do planowania i realizacji inwestycji.

Robert Proczko

mgr inż. budownictwa lądowego